Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
...D&D... Sesja 2...


...D&D... Sesja 2...

Obudziłem się. Deszcz ciągle padał i nadal było ciemno. Elfy stały nieopadal i wciąż rozmawiały. Wstałem i ruszyłem w ich kierunku. Idąc dostrzegłem gnoma, który się do mnie zbliżał z szelmowskim uśmiechem na twarzy. Ubrany był w małą, skórzaną zbroję i spodnie. Do paska przypięte cztery buteleczki, z czego jedna zawierała jakiś płyn, oraz kozik. Zdziwiony tym widokiem podszedłem do niego, a on rzekł:
- Ty duży, śmierdzący brudasie, czy nie chciałbyś się umyć?
- Jestem półorkiem, ja się nie myję. Wolę cię zabić i zjeść...
Po czym posłałem mu szybki cios, a moja pięść cudownie wkomponowała się w jego twarz... Lekko zamroczony gnom wyjąkał:
- Widzę, że jesteś głodny. Po drodze widziałem świeżo zabitą, dorodną łanię. Jakieś 800m stąd.
Wskazał ręką jakiś nie do końca określony kierunek, ale pomyślałem, że to przez zamroczenie. Tak, czy inaczej uwierzyłem mu.
- Zaprowadź mnie tam, a pozostaniesz przy życiu.
W tym momencie odezwał się długouchy, który wygląda mi na maga:
- Wydaje mi się, że kręcisz... Tępy ork ci wieży, ale ja nie. Skoro twierdzisz, że jest tam względnie świeże mięso zaprowadź nas tam, a oszczędzimy twój marny żywot. Lecz jeśli łgasz...
Tu rzucił mi wymowne spojżenie.
- No dobra! Kłamałem. Nie ma żadnej łani. Ale widzę, że kierujecie się w stronę twierdzy. Mogę was tam zaprowadzić...
Nagle uświadomiłem sobie, że dałem sobie wcisnąć bajkę o jedzeniu i wpadłem w gniew. Chwyciłem pokurcza za kark i uniosłem z zamiarem ciśnięcia nim w jakimkolwiek kierunku, lecz długouchy mnie powstrzymał, przyzywając konia, który potwornie mocno mnie kopnął... Wypuściłem tego łotra, a elf rzekł:
- Nic mu nie rób. Może się nam przydać.- po czym zwrócił się do gnoma- Co wiesz o tej twierdzy? Byłeś tam kiedyś?
- Nie wewnątrz. Byłem pod murami. Ale z łatwością mógłbym dostać się do środka.
- A czy są tam jakieś żywe istoty?
- Nie widziałem.
- A czy byłeś już w środku?
- Jeczsze nie miałem okazji...
Elfy wymieniły znów parę słów między sobą, po czym mag powiedział:
- Do twierdzy trafimy sami, ale możesz nam się przydać, więc będziesz żyć. Bynajmniej narazie...
Nie było to w prawdzie po mojej myśli, bo nadal byłem głodny a nadodatek zły na kurdupla, ale długouchy miał niestety rację, a ten fakt nie był pocieszający dla mnie, bo sam na to nie wpadłem...
Ruszyliśmy w kierunku twierdzy. Pierwszy szedł dziki elf, prawdopodobnie łowca, gdyż świetnie orientował się w terenie i odczytywał różne ślady, po których stwierdził, że w tej okolicy żywa istota była po raz ostatni ok. 80 dni temu. Za nim na koniu jechali mag oraz druid, tyle wywnioskowalem z obserwacji tej dwójki, dalej pokurcz, a na końcu ja...
Po pewnym czasie dotarliśmy do potężnego muru. Czarna ściana, zbudowana z czarnego granitu przez jakąś nie znaną nam cywilizację w tym zapomnianym przez bogów miejscu była gładka niczym tafla wody na spokojnym, martwym jeziorze. Deszcz przybrał teraz na sile. Ogromna budowla górowała nad nami. Miała ok 30m wysokości. Mag, który badał magiczną aurę tego miejsca stracił przytomność po kilku sekundach koncentracji. Ten znak nie wróżył nam nic dobrego. Miałem ochotę chwycić gnoma i pokazać mu, że jest w stanie pokonać ten mur w jednej chwili, ale druid odciągnął mnie od tego pomysłu. Postanowiliśmy więc iść wzdłuż gładkiej ściany z nadzieją, że znajdziemy sposób aby dostać się do środka. Idąc stwierdziliśmy, że budowla ma nieregularny kształt. Natrafiliśmy na mały wyłom w kamiennym murze, lecz niestety był tak niewielki, że tylko pokurcz mógł się w nim zmieścić. Bez na mysłu wysłaliśmy go na oględziny szczeliny. Po chwili wrócił trzymająć w ręku buteleczkę z dziwną cieczą barwy żółtej. Podszedł do mnie podał mi butelkę i powiedział:
- Znalazłem magiczny wywar. Nie dokońca znam jego właściwości, ale jestem pewien, że dzięki niemu uda ci się przeskoczyć ten mur.
- A jaką mogę mieć pewność, że nie chcesz mnie otruć?
- Znam twoją rasę na tyle, że wiem iż odporni jesteście na trucizny, więc nie ma sensu nawet próbować...
Zdziwiły mnie jego słowa, ponieważ nigdy wcześniej nie słyszałem o odporności moich pobratymców na trucizny. Jednak uwierzyłem w jego słowa.
- Dobrze. Wypiję to, ale jeden z długouchych musi wypić płyn razem ze mną i również skoczyć. Tak będzie bezpieczniej.
- Nie zgadzam się - wtrącił się druid - Musimy tu zostac i pilnować nieprzytomnego współplemieńca... Tak będzie bezpieczniej...
Przystałem na to. W końcu elf poparł gnoma, a ja poniekąd byłem im potrzebny. Wychyliłem zawartość butelki jednym chaustem krzywiąc się przy tym niemiłosiernie, gdyż smak cieczy był tak paskudny, że nie potrafię tego wyrazić słowami, a na dodatek cuchnął. Nie poczułem żasnej nadzwyczajnej rzeczy oprócz niepojętego obrzydzenia. Podąłem próbę skoku. Nie udało się. Podjąłem tą czynność jeszcze kilku krotnie ale zakończeło się to również niepowodzeniem.
Doszedłem do wniosku, że kurdupel znowu zrobił mnie w konia a śmierdzące elfickie gnidy miały ze mnie niezły ubaw. Podczas gdy ja robiłem z siebie idiotę, pokurcz wlazł przez szczelinę do środka i otworzył nam ukrytą bramę do twierdzy. Po bliższych oględzinach słoika łowca doszedł do wniosku, że wypiłem szczyny gnoma, co jeszcze bardziej rozbawiło całe towarzystwo. Miałem tego dosyć, lecz nie wiedziałem jak mam zareagować. Otwarty atak na nic by się nie zdał, gdyż byłem bezbronny, a ten łotr miał po swojej stronie długouchych. Nagle mag spadł z konia, na którym znajdowało się jego bezwładne ciało i odzyskał przytomność. Weszliśmy do budowli, lecz koń nie poszedł za nami... Był zbyt przerażony, a my nie wiedzieliśmy czym.
Po wejściu do środka naszym oczom ukazał się oszałamiający widok. Ogromna sala, zdobiona najcenniejszymi skarbami całego Fearunu. Na ścianach wyryte jakies znaki runiczne, pokryte szczerym złotem... Po prostu dech zapierało mi w piersiach na sam widok. Brama za nami zatrzasnęła się błyskawicznie, a szczelina, przez którą dostał się tu pokurcz zniknęła. Byliśmy uwięzieni... W komnacie nie zastaliśmy żywej duszy. Sklepienie przypominało rozgwieżdżone niebo górujące wysoko nad nami. O dziwo nie padał tu deszcz i było względnie ciepło. Stojąc przy zamkniętej bramie doszkliśmt do wniosku, że nie uda nam się już cofnąć. Skierowaliśmy się więc w lewo i idąc tuż przy ścianie zmieżaliśmy w nieznane, podziwiając pięknie ułożone mozaiki z rubinów, diamentów, szafirów i wielu innych cennych kamieni. Pierwsza mozaika przedstawiała armię wynaturzonych humanoidów, niektórych podobnych do ludzi, innych podobnych do elfów. Ich wynaturzenie polegało na podobieństwie do węży. Jedni byli do nich bardziej podobni, inni mniej... Ponad nimi stała piękna kobieta, niczym księżniczka elfów, jasnowłosa, o wspaniałych oczach, zielonych lecz wężowych oczach. Na jej głowie spoczywała szerozłota korona, kształtem przypominająca słońce. Długouchy mag wpatrywał się w nią chwilę jak zauroczony, poczy ruszyliśmy dalej. Kolejna mozaika przedstawiała również armię podobnie wynaturzonych, lecz nad nimi górował przystojny mężczyzna, o długich, kruczoczarnych włosach, ciemnej skórze, oraz brązowych, również wężowych oczach. Na głowie miał podobną koronę. Trzecia mozaika przedstawiała nas i nasze zdziwienie, gdy ją oglądamy... Nie umiem powiedzieć, jak bardzo byłem zaskoczony tym obrazem... Po minie pokurcza można było wnioskować nie tylko zdziwienie, lecz także pewnego rodzaju zawód, że nie jest on w stanie wydłubać nawet najmniejszego kamyczka z tych wspaniałych dzieł. Tuż za mozaiką znajdowały się drzwi. Wysokie na 3m, szerokie na 2m, jedno skrzydłowe, cudownie zdobione.

]:-) 23/03/2008 23:22:46 [Powrót] ...zostaw parę słów...



Świetny ten Twój świat...
miło że masz w nim miejsce i dla mnie...
Gdy tak to czytam powiem Ci - zagłębiam się w to... interesuje mnie to :)


Ps: Skoro ty mieszkasz u mnie,a ja u Ciebie to mieszkamy razem :D
BlackAngelTears 26/03/2008 12:21:41
| brak www IP: 88.199.145.143






Mandi

.:: Licznik ::.
98159

.:: Księga 4::.
...twój ślad...
...ci co tu byli...

.:: Profil ::.

Na mój temat można by powiedzieć wiele dobrych jak i złych rzeczy... Wszystko zależy od poglądów i różnie rozumianego pojęcia moralności... Ja uważam, że jestam kim jestem i inny nie będę. Lubię Heavy Metal, moją gitarkę, whisky i oczywiście braci... Reszty można domyślić się z zawartości tego bloga.


...zapamiętaj...

.:: Archiwum ::.

2012
Listopad
2011
Grudzień
Listopad
Czerwiec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Kwiecień
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
2007
Styczeń
2006
Grudzień
Listopad


.:: Ulubieni ::.


beldu.wjo.pl virgilcole.wjo.pl


.:: Linki ::.


ciekawosti o upadłych
Asgard
blog Jima
Kasia2
Jasiu
Kasia3
Midgard
Kasia1

.:: Muzyka ::.




>>LAY BY LILY<<
>Powered by BLOG4U<


...wrota do mego świata...