Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Lochy i smoki znów w akcji...


Lochy i smoki znów w akcji...

Dziś z ekipą doszliśmy do wniosku, że znów zaczniemy zwiedzać krainy dungeons and dragons, popularnej gry fantasy...

Rozegraliśmy dziś pierwszą sesję i wpadłem na pomysł, że systematycznie będę opisywał nasze przygody z perspektywy mojej postaci... Może wyjdzie z tego ciekawa historia...
czas pokaże...

..."Moja przeszłość"...

Nazywam się Kolgrim, ale mówią na mnie Grom...
Pewnie zastanawiacie się dlaczego?
Otóż jestem półorkiem... Zrodzony z ludzkiej kobiety
uprowadzonej przez pewne plemię orków i notorycznie gwałconej... nie wiem, kto był moim ojcem... nikt tego nie wie. Nie wiem co to miłość matki, gdyż zmarła przy porodzie... Wiem natomiast, co to przywiązanie do współ plemieńców i nienawiść innych ras do orkowych plemion... Nasza wioska niejednokrkotnie była atakowana przez wrogo nastawionych do nas mieszkańców Fearunu, ale jakoś zawsze dawaliśmy sobie radę... Przynajmniej przez pierwszych kilka lat mojego życia. Jednak pewnej nocy stała się rzecz, która nie śniła mi się w najgorszych koszmarach... Naszą wioskę zaatakowała bardzo liczna armia drow-ów. Wycieła moich pobratymców co do nogi... Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności udało mi się uciec z wioski niepostrzeżenie wśród bitewnego zgiełku. To był istny cud, jeśli takie rzeczy wogóle istnieją...
Nie pamiętam wiele z tego, co się później w moim życiu działo. Nigdzie nie osiedliłem się na stałe.
Uczyłem się sztuki przetrwania oraz poniekąd władania bronią... Dziś mam ok. dwudziestu lat...
Pamiętam jedno... Złożyłem przysięgę Erytnullowi przysięgę, że pomszczę moich braci...

..."Spotkanie z drużuną"...

Wczorajszej nocy wpadłem w pułapkę... Grupa ludzi podstępnie zaatakowała mnie i uwięziła. Wzięty do niewoli miałem zostać sprzedany do jakiegoś cyrku. Z klatki w której byłem trzymany dostrzegłem, że transportowana jest również trójka elfów... Nie muszę chyba mówić, że sam ich widok budzi we mnie obrzydzenie... Dlaczego? Z kilku powodów... Po pierwsze, bo to elfy... Po drugie, są spokrewnieni z drowami, których nienawidzę... Ale nie będę się dłużej wywodził na ten temat.
Pewnym nocy "karawana" została rozniesiona w pył przez dziwne istoty niskiego wzrostu, lecz szczęście znów zczęło mi sprzyjać i pozostałem przy życiu. Takich istot nigdy wcześniej nie widziałem...
Zjadły trupy poleglych i uciekly... Elfy też uszły z życiem, niestety... Znajdowaliśmy się w lesie na jakichś bagnach, przyodziani tylko w brudne szmaty zawiązane na wysokości ud. Padał rzęsisty deszcz. Jeden z nich znalazł nóż do skórowania zwierząt i trochę ryb w jedynej ocalałej beczce. Już miałem ruszyć w swoją stronę, gdy nagle usłyszałem, że jakaś olbrzymia bestia biegnie w naszym kierunku. Przeraziło mnie to do tego stopnia, że zapaskudziłem i tak już brudną szmatę, w którą byłem przyodziany... Nie czekając na nic rzuciłem się do ucieczki. Po chwili dostrzegłem, że elfy również podzielają moje zdanie i biegną za mną w panice. Niespodziewanie potknąłem się o jakiś pień wystający z ziemi, wyrżnąłem się jak długi i zakląłem siarczyście. Nie tracąc czasu podniosłem się i biegłem dalej bez wytchnienia. Po jakimś czasie, gdy potwór był już bardzo blisko nas dobiegliśmy do wielkiej skały, gdzie wysoko w górze dostrzec można było półkę skalną. Bez naysłu wdrapałem się na górę, lecz nie miałem jeczsze poczucia bezpieczeństwa. Wyżej nyznajdowała się kolejna platforma skalna. Tym razem to elfy pierwsze sie tam wdrapaly. Ja zmęczony przypłaciłem próbę bolesnym upadkiem i paroma siniakami, jednak świadomość zbliżającego się niebezpieczeństwa dodała mi sił i motywacji... Nie ma nic silniejszego od chęci przetrwania w okrutnym świecie. Gdy dotarłem wkońcu do elfów spojrzałem za siebie i zobaczyłem okropne monstrum, które zmusiło nas do tego morderczego wysiłku. Ten ogromny gad przypominał czerwonego smoka, o grubej łusce i długiej szyi lecz nie miał skrzydeł. Nic więc dziwnego, że mój organizm zareagował tak, jak zareagował... Spojrzałem w stronę elfów. Mamrotali coś w swoim ochydnym języku. Jeden z nich zrobił prowizoryczną włócznię i nasączył ją sokiem z jakichś dziwnych owoców. Następnie podszedł do mnie i przekonał, abym skoczył prosto w paszczę gadziny i przebił jej podniebienie, a trucizna dokończy dzieła. Byłem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu durnych elfów, ale nie miałem innego wyjścia. Musiałem zaryzykować własne życie aby je jednocześnie ocalić.
Chwyciłem owo narzędzie zagłady, wziąłem rozpęd i skoczyłm...
- Na gniew Erytnulla!!!!
Wykrzyknąłem i z impetem wbiłem włócznię w paszczę bestii. Potwór zaczął machać łbem tak energicznie, że w mgnieniu oka odbyłem kolejny lot, tym razem w kierunku ziemi. Po drodze odbiłem się od kilku gałęzi, próbowałem się oczywiście którejś złapać, lecz nie udało się. W momencie spotkania z podłożem straciłem przytomność. Ocucił mnie jeden z "długouchych" i powiedział, że w odległości ok. 15 km znajduje się jakaś twierdza i że idą w tym kierunku. Zaproponowali, abym udał się tam z nimi, gdyż wykazałem się wielką odwagą a w grupie łatwiej jest przeżyć w tym nieznanym miejscu... Przystałem na ich propozycję, pomimo mojego wstrętu do nich, ponieważ byłem zmęczony, głodny, obolały, a co najgorsze, bezbronny. Szliśmy jakiś czas. Moi toważysze rozmawiali między sobą we własnym języku, którego nie rozumiem. Z resztą i tak nie miałem ochoty z nimi rozmawiać. Deszcz ciągle bezlitośnie chłostał nasze prawie nagie ciała. Gdy doszliśmy na skraj lasu powiedziałem:
- Dość! Dalej nie idę. Nie zrobię ani kroku więcej, jeśli nie wypocznę. Poza tym wiem, że znaleźliście śledzie w resztkach karawany. Podzielcie się ze mną, za to, że urataowłem wam życie...
Elfy wymieniły kilka słów między sobą, po czym jeden z nich podzielił nasze "zapasy" na cztery części. Podał mi moją porcję i rzekł:
- Prześpij się. My będziemy trzymać warty. Należy ci się to...
Zjadłem pospiesznie to, co otrzymałem. Przez głowę przeszła mi myśł "czy można ufać elfom?" Nie miałem innego wyjścia. Mięśnie odmawiało mi już posłuszeństwa. Położyłem się pod pobliskim drzewem tak, aby przynajmniej częściowo chroniło mnie od deszczu.
Elfowie usiedli nieopodal. Zanim zasnąłem słyszałem ich głosy, lecz nie wiem o czym rozmawiali. Zresztą, nie obchodzi mnie to... Zapadłem w głęboki sen...

]:-) 23/03/2008 00:27:41 [Powrót] ...zostaw parę słów...



hehe a ja was do tego zmusiłem :) wasz szanowny MP
MP 23/03/2008 20:25:05
| brak www IP: 80.54.67.2






Mandi

.:: Licznik ::.
98159

.:: Księga 4::.
...twój ślad...
...ci co tu byli...

.:: Profil ::.

Na mój temat można by powiedzieć wiele dobrych jak i złych rzeczy... Wszystko zależy od poglądów i różnie rozumianego pojęcia moralności... Ja uważam, że jestam kim jestem i inny nie będę. Lubię Heavy Metal, moją gitarkę, whisky i oczywiście braci... Reszty można domyślić się z zawartości tego bloga.


...zapamiętaj...

.:: Archiwum ::.

2012
Listopad
2011
Grudzień
Listopad
Czerwiec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Kwiecień
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
2007
Styczeń
2006
Grudzień
Listopad


.:: Ulubieni ::.


beldu.wjo.pl virgilcole.wjo.pl


.:: Linki ::.


ciekawosti o upadłych
Asgard
blog Jima
Kasia2
Jasiu
Kasia3
Midgard
Kasia1

.:: Muzyka ::.




>>LAY BY LILY<<
>Powered by BLOG4U<


...wrota do mego świata...